
To moja pracownia. Tutaj jestem rzemieślnikiem, który wykonuje witraże i lampy. Obrazy i projekty powstają w innym miejscu. Kilkanaście lat temu moja dawna sypialnia przeistoczyła się w pracownię witrażowniczą, gdzie jest pełno szkła i wielki bałagan - a to wszystko pośród zapachu chemicznych odczynników.
Nie mam na zdjęciu etapu projektowania, bo któż myśli o takich sprawach w momencie tworzenia :) W ferworze pracy zapomniałam też o udokumentowaniu procesu cięcia i szlifowania szkła. Prawdopodobnie zapomniałabym także o całej reszcie, ale raptem w pracowni pojawił się mój Michaś z aparatem i natrzaskał pełno zdjęć.
A kiedy już owinęłam każdy kawałeczek szkła i wszystkie elementy lampki były gotowe do złożenia w całość - mogłam wreszcie w podskokach opuścić pracownię. Lutowanie nie należy do mnie, tym zajmuje się... wiadomo kto :) A że nie zrobiłam mu zdjęć w czasie jego pracy... no cóż... ktoś musi ugotować obiad, posprzątać, wyrwać chwasty w ogrodzie itp :)
Najbardziej lubię moment kiedy widać już efekt naszej wspólnej pracy.