poniedziałek, 8 października 2012

Nowele Stefana Grabińskiego - ilustracje (6)


                              

    ... przyczyną była stylizacja przypadku... a pan byłeś ostatnim, szczytowym punktem
                                                                                                            ("Po stycznej")          

czwartek, 4 października 2012

W mojej pracowni - narodziny nowej lampki.



To moja pracownia. Tutaj jestem rzemieślnikiem, który wykonuje witraże i lampy. Obrazy i projekty powstają w innym miejscu. Kilkanaście lat temu moja dawna sypialnia przeistoczyła się w pracownię witrażowniczą, gdzie jest pełno szkła i wielki bałagan - a to wszystko pośród zapachu chemicznych odczynników. 


Nie mam na zdjęciu etapu projektowania, bo któż myśli o takich sprawach w momencie tworzenia :) W ferworze pracy zapomniałam też o udokumentowaniu procesu cięcia i szlifowania szkła. Prawdopodobnie zapomniałabym także o całej reszcie, ale raptem w pracowni pojawił się mój Michaś z aparatem i natrzaskał pełno zdjęć.











A kiedy już owinęłam każdy kawałeczek szkła i wszystkie elementy lampki były gotowe do złożenia w całość - mogłam wreszcie w podskokach opuścić pracownię. Lutowanie nie należy do mnie, tym zajmuje się... wiadomo kto :) A że nie zrobiłam mu zdjęć w czasie jego pracy... no cóż... ktoś musi ugotować obiad,  posprzątać, wyrwać chwasty w ogrodzie itp :) 
Najbardziej lubię moment kiedy widać już efekt naszej wspólnej pracy.






czwartek, 20 września 2012

W odcieniach błękitu, zieleni i bieli





  Już jakiś czas temu lampa wisząca nad naszym stołem zmieniła właściciela. Teraz świeci radośnie w innym otoczeniu. Biała lampa z akcentami czerwieni dopełnia i uatrakcyjnia wystrój wnętrza w którym dominuje biel i czerwień.
 Nad naszym stołem zawisła już nowa lampa. Może komuś wpadnie w oko i zapragnie mieć unikatowy egzemplarz?



wtorek, 14 sierpnia 2012

Zielony księżyc.




No i... Verde luna.  Nie mogłam się oprzeć. Trafiłam przez przypadek i proszę... Może komuś też wpadnie w ucho ta melodia. Mnie się bardzo podoba :) 



wtorek, 24 lipca 2012

Kwitną róże, a w moim sercu żal . . .






Wreszcie świeci słońce. Mamy pełnię lata. Ogarnęła mnie nostalgia. Tęsknota za prawdziwymi wakacjami.


Dzieciństwo było beztroskie. opuszczaliśmy dom na całe lato. Najczęściej wakacje spędzaliśmy w Borzechowie, w domku nad jeziorem. Turlaliśmy się ze złocistej, piaskowej skarpy prosto do jeziora. Było cudownie, beztrosko. Skakaliśmy po drzewach, nieświadomie wdychając żywiczny zapach sosnowego lasu.
Zabawy w Indian bywały często niebezpieczne, ale jakoś wszyscy wychodziliśmy z nich cali.
Były też, pełne śmiechu i emocji nocne zabawy w podchody, i wyprawy kajakowe na wyspę, w poszukiwaniu skarbów.
Czasami samotnie wypływałam łódką na jezioro. Przeprawiałam się przez przesmyk na drugie jezioro, by swoją niezapowiedzianą wizytą sprawić przyjaciółce niespodziankę.


Zdarzało się, że na dzień lub dwa trzeba było wpaść do domu w mieście.
Już od progu pachniało świeżym koprem i kiszonymi ogórkami, które babcia skrzętnie przygotowywała. Największe wrażenie robił na mnie ogród. Bujnie kwitnące krzewy róż, wysokie malwy i soczyste śliwki renklody. To był prawdziwie rajski ogród, pełen barw i zapachów.
Jaka szkoda, że to dawno miniony czas. Ten ogród już nigdy nie wywoła takich emocji jak wtedy, gdy byłam Indianką.

wtorek, 10 lipca 2012

Witrażowo, kolorowo

Witrażowe szkło w połączeniu z przeźroczystym szkłem ornamentowym dało świetne efekty.
Przeszklenie na tarasie wprowadziło radosny nastrój, a przy okazji odizolowało od ciekawskich spojrzeń sąsiadów :)